Gratulacje dla Ani Szczerbakowej, odpaliła takie trzy poczwórne, że szczena opada.
Szczególnie przy 4Lz3T widać jak ląduje lutza z dużym zapasem, spokojnie i leciutko, coś niesamowitego.
Ciekawa zawodniczka, dziewczyna z inteligenckiej, zamożnej rodziny, rodzice po elitarnych studiach, ojciec z dobrze prosperującą firmą internetową, starsza siostra uczy się w jednym najlepszych europejskich liceów, generalnie panienka wymyka się typowemu obrazowi rosyjskiego dzieciaka wyrwanego gdzieś z Syberii (Curska, Samodurowa) czy Uralu (Lipnicka, Zagitowa) i przeniesionego do trenowania w dużym mieście, często przy ogromnych wyrzeczeniach rodziny. Mogłaby spokojnie pouczyć się w dobrych szkołach, poużywać dzieciństwa, młodości a w przyszłości dostać dobrze płatną pracę, a wybrała codzienną orkę tępym pługiem na przestarzałym lodowisku na południowym zadupiu Moskwy. Piszę tak, bo kiedy zaczęła trenować na "SDIUSZOR nr 37" (dopiero w 2013 przemianowane "Kryształowy") 12 lat temu, nie było tam nawet jeszcze Tutberidze(!) a sam obiekt jest bardzo przeciętny w porównaniu z nowo budowanymi.
Przyszła za starszą o dwa lata siostrą, która skończyła z łyżwiarstwem po kilku latach, rodzice po różnych niepowodzeniach (przed Tutberidze nie skakała ani jednego potrójnego!) i kontuzjach próbowali skłonić ja do zakończenia z ryzykownym zajęciem, ale ponoć rozpłakała się tak przejmująco, że więcej nie próbowali.
35-kilogramowy elf z dziecięcym uśmiechem, oczami sarenki, miłym głosikiem, świetnym angielskim, rozmowna, uprzejma, miła, ale z momentem wejścia na lód jakaś ukryta wajcha przestawia się i włącza się "beast mode". Na treningach może jeszcze napsuć, odpolerować lód i schodzić we łzach, ale na zawodach przejawia sportowy instynkt zabójcy. Praktycznie zawsze "plus starty", często atakuje z dalszych miejsc po programie krótkim, nie przeszkadza jej że jest rzadko przymierzana do złota na głównych turniejach.
Nie wiem co się stanie z jej ciałem i mózgiem po okresie dojrzewania, ale ze wszystkich "monstrów Eteri" wydaje mi się najbardziej perspektywiczna. Przynajmniej w kontekście Pekinu.
