handomi pisze:To chyba jestem jedynym, któremu nawet w miarę podoba się jego strój , a przynajmniej jego styl.
To już jest nas przynajmniej dwóch, bo mi jego styl podoba się jednoznacznie. Ale jednak mam nadzieję, że mrocznych klimatów Hanyu-san nam w następnym sezonie oszczędzi
Hortensja pisze:Natomiast jego wysokie PCS za ten program troche mnie dziwia, dla mnie on jest choreograficznie nijaki
O, właśnie! I to jest jakaś konkretna uwaga, do której można się odnieść. Ja niestety tego nie zrobię, bo występ Yuzuru oglądałem póki co jeden raz, a zaangażowałem się w niego tak, że nie byłem w stanie zastanawiac się nad tym, czy IN kwalifikowała się na 8.75 czy bardziej 9.50. Wydaje mi się jednak, że wbrew wielu obawom pod względem kondycyjnym wyszło wszystko lepiej niż przypuszczano i tu ukłony dla całej ekipy, oczywiście z samym zawodnikiem na czele. Nie tylko zresztą za ostatni występ, ale za cały sezon, bo chyba nie ma wątpliwości, kto był w nim postacią numer jeden!
Co do samych zawodów, to przede wszystkim :25: za ogólny poziom! I to nie tylko dzisiaj, ale także przedwczoraj!
Olbrzymie oklaski dla Japończyków za cały sezon, zwieńczony fantastycznymi MŚ! Wszyscy spodziewali się oczywiście japońskiej dominacji, ale być faworytem to jedno, a wygrać to drugie. W temacie Yuzuru powiedziano już chyba wszystko, cieszę się, że w końcu w stu procentach "wystrzelił" Machida, którego konsekwentnie od początku sezonu typuję w czołówce każdych zawodów. Nie wątpię też, że nie jest to jeszcze jego ostatnie słowo, a potencjał ma naprawdę duży. Szkoda trochę Kozuki, wyglądało to tak, jakby po drugim akslu zeszło z niego powietrze i przestał walczyć o każdy punkt. Rzecz jasna wiem, że to tylko złudzenie, że tak nie było, ale naprawdę szkoda, bo dało się zrobić więcej.
Tak się rozpisuję o Japończykach, a tu trzeba wspomnieć o świetnym programie na zakończenie kariery Abbotta. Aż żal, że nie udało się przejechać zupełnie czysto, to by dopiero było pożegnanie! Wielu z was wspomniało też o Righinim, a ja muszę przyznać, że bardziej zauroczył mnie dzisiaj Besseghier. Nie tyle samą jazdą, bo tam do poprawy byłoby prawie wszystko (oczywiście gdyby chciał rywalizować ze ścisłą czołówką), ale solidnością (4T, 2 x 3A, 3Lz - wszystko bez wątpliwości). Inni Francuzi w formie z obecnego sezonu mogliby mieć problem z pokonaniem Chafika w Japonii.
I jeszcze wielki szacunek dla Maksima, który już po kilkunastu sekundach programu wiedział, że z walki o mały medal w FS nic nie będzie, ale potrafił "zebrać się" w sobie i dać super występ. W nagrodę skończyło się rewelacyjnym, czwartym miejscem! Oj, Adian będzie miał z kim rywalizować o pierwszeństwo wśród moskiewskich solistów
****
Na koniec dosłownie jedno zdanie co do powtarzającej się cyklicznie dyskusji o tym, że
ta się za mało uśmiecha, a ten przytula misia. Być może jest to zasługa/wina tego, że dorastałem w środowisku wielokulturowym, ale ja wychodzę z założenia, że nie ma nic piękniejszego niż różnorodność. Największa siła ludzi tkwi w tym, że każdy z nas inaczej wygląda, zachowuje się i wyraża emocje. Dlatego tak naprawdę z wyjątkiem zachowań jednoznacznie nagannych ciężko o takie, które by mnie denerwowały. No może z wyjątkiem nieprofesjonalnego podejścia do pracy, to zawsze mnie drażniło.
Tak mówiąc żartem, to znalazłem sobie naprawdę ciekawe combo, które mnie inspiruje: "zbyt dojrzała" łyżwiarka i "zbyt dziecinny" łyżwiarz
Co do oryginalnych przesądów sportowych: znałem kiedyś chłopaka, który na zawodach przed swoją próbą zawsze dotykał w odpowiedni sposób kredą lewego łokcia. Trudno jednoznacznie obiektywnie stwierdzić, czy pomagało, ale raz skończył chyba na drugim miejscu
