Świetny temat, ciapa ze mnie, że wcześniej nie zjechałam do Hyde Parku

Zwłaszcza, że kilka ciekawych rekomendacji można wyłapać – już złożyłam 'za pamięci' w bibliotece zamówienia na 'Pod żabą' i 'Marianna i róże' – dzięki dziewczyny!

No i widzę,że obowiązkowo muszę przeczytać 'Saszeńkę', którą wszyscy polecają, a ja wciąż nie czytałam
Jako że do sagi Pieśni Lodu i Ognia zabieram się od dawna i zabrać nie mogę, starałam się ominąć dyskusję Yenny i Haley, żeby sobie nie spojlować przypadkiem. Nie wiem, kiedy w końcu za to chwycę, ale tak na wszelki wypadek
Ania pisze:Uwielbiam też cykl Stiega Larssona - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" itd. Świetne kryminały i wyjątkowo udana ekranizacja (ta szwedzka).
Wiem, że to nie wątek filmowy, trochę pójdę z OT – choć książkowo to nie mój klimat, to zgadzam się co do szwedzkiej ekranizacji, natomiast hollywoodzka była dla mnie jednym z największych rozczarowań tamtego roku. Ale chyba tak to już jest, podobnie było u mnie z Vanilla Sky i jej hiszpańskim pierwowzorem Open Your Eyes.
Ania pisze:najbardziej lubię prozę iberoamerykańską: Marqueza, Vargasa Llosę, Marinę Mayoral i Isabel Allende.
Też bardzo lubię!
Podoba mi się ukraińska proza chimeryczna, dość podobna do realizmu magicznego, 'Dom za wzgórzu' Szewczuka jest wspaniały, 'Oko otchłani' zresztą też dobre, choć już utrzymane w zupełnie innym klimacie.
W grupie ‘chociaż raz do roku’ znajdą się na pewno 'Buszujący w zbożu' Salingera, 'Umiłowana' Morrison i 'Księga snobów' Thackeraya. Jeśli chodzi o Thackeraya, to choć nie wracam do tego tak często, jak do 'Księgi...', to zdecydowanie ulubioną moją pozycją jest 'Targowisko Próżności'.
Do ulubionych książek zaliczam także 'Szkarłatny płatek i biały' Fabera i 'Bohater naszych czasów' Lermontowa. Zaczytuję się też w poezji Tuwima i Baczyńskiego.
Poza wspomnianą trójką Thackeray, Salinger, Morrison do ulubionych autorów należą także Pratchett i mój mistrz nad mistrze, czyli Tołstoj. W ogóle, jeśli ktokolwiek ma możliwość czytać Tołstoja w oryginale, to polecam, polecam, polecam. Pomimo tego, że przekład Iłłakiewiczówny należy do kongenialnych, to w oryginalne jest to zupełnie inne i niesamowicie silne doznanie. Lubię też Dickensa i Doris Lessing.
O! I czytam wstępy i posłowia! Bardzo lubię. Pierwszy wstęp Doris Lessing do 'Złotego Notesu' jest sam w sobie rewelacyjny.
'Muzeum porzuconych sekretów' Oksany Zabużko jest w tym momencie czymś, co chcąc nie chcąc wałkuję na wszelkie możliwe sposoby, więc mam już taki trochę ‘love-hate relationship’ z tą książką, ale polecam – Angelus 2013, a polska prasa pisała, że po sąsiedzku wyrasta nam kandydatka do Nobla. Coś zupełnie innego niż 'Badania terenowe nad ukraińskim seksem', powieść monumentalna, a dla zorientowanych bardzo ciekawe studium nam postkolonializmem na Ukrainie i homo sovieticusem. Tłumaczenie na język polski Katarzyny Kotyńskiej też jest bardzo udane.
Zastanawiam się także, czy czytając zwracacie uwagę na tłumaczenie i postać samego tłumacza? Ja staram się to robić, uważam, że zbyt często są pomijani, a to przecież oni w ogromnej mierze wpływają na odbiór zagranicznego autora. To co na przykład robi Cholewa z polskim przekładem dzieł Pratchetta to mistrzostwo świata! Czy też Barańczak ze swoim tłumaczeniem Szekspira, albo przegenialny Jacek Podsiadło z tłumaczeniami poezji Andruchowycza (wiele jego wierszy podoba mi się bardziej w przekładzie niż w oryginale).
Tuwim był także jednym z najwybitniejszych tłumaczy świata słowiańskiego, 'rewelacją w zakresie adekwatności i artyzmu tłumaczenia'. Jego przekłady z rosyjskiego 'Słowa o wyprawie Igora' (właściwie prasłowiański), a już szczególnie 'Oniegina' są prawdziwie niesamowite. I choć wydawcy preferowali tłumaczenie Ważyka (Tuwim nie przetłumaczył całości), to jednak Tuwim zachował czternastowersową strofę onieginowską razem z przeplatanymi rymami żeńskimi i męskimi (!). Zresztą siostra jego Irena, to autorka najbardziej popularnego polskiego przekładu Kubusia Puchatka, a jego szwagier, Stefan Napierski, także tłumaczył
Ale za bardzo się rozwodzę, a już zwłaszcza zawsze nad Tuwimem, wybaczcie
Poice pisze:gustuję przede wszystkim w literaturze fantasy
eastern_star pisze:Jako nastolatek zaczytywałem się też w książkach zawierających wątki LGBT
To są właśnie kierunki, w stronę których chcę się obecnie rozejrzeć. A jeśli pozwolicie chciałabym kiedyś poprosić Was o rekomendacje
Z fantasy tknęłam tylko odrobinę tj. Tolkiena (który zachwycał mnie jako dzieciaka, a potem wyrosłam z takiego pojmowania świata. Choć słowo i misterność wymyślonego świata nadal budzi zachwyt), Sapkowskiego (którego czytałam cały cykl o Wiedźminie i Trylogię Husycką (to drugie zdecydowanie bardziej mi się podobało), podoba się, czyta się lekko i żart ma fantastyczny, ale czegoś mi brakuje) no i Ziemiańskiego (którego już nie strawiłam). Jest jeszcze, oczywiście, Pratchett, o którym pisałam wcześniej.
LGBT w literaturze zainteresowałam się dopiero na studiach i właściwie głównie czytałam literaturę przedmiotu. Natomiast ‘czytanie genderowe’ (określając za prof. Iwasiów, żeby się bez dyskusji obejść) bardzo mi się podoba. Krytyka feministyczna, dyskurs maskulinistyczny i feministyczny, gender i queer w literaturze mnie kręcą;)
Ania pisze:A ja jestem strasznym fetyszystą książek i cierpiałabym strasznie, musząc cokolwiek oddać komukolwiek Jak nie jestem skąpa, to na punkcie książek mam fioła i nawet podpisuję (zgodnie z pazerną tradycją) każdy egzemplarz na 17. stronie, pożyczając komuś, bo pierwszą, to wiadomo, można wyrwać
PS Wącham książki...:D
Fetyszysta to trafne określenie, też nim jestem

mój fetysz nie polega jednak na posiadaniu, a raczej jego odwrotności. Lubię przede wszystkim wypożyczać książki z bibliotek, te które przeszły już przez czyjeś ręce, rozklejające się, pozaginane na rogach, z podkreślonymi fragmentami i zapiskami na marginesach. Lubię znajdować czyjeś zakładki, samoprzylepne karteczki, całkiem przypadkowe paragony i kwity, czasem całkiem prywatne zapiski. Antykwariaty i biblioteki są moimi magicznymi miejscami :D Książki już czytane nawet po prostu fizycznie robią się większe :P