Nie mogę się powstrzymać i ja, aby nie skrobnąć chociażby kilku słów o tych, którzy odpowiedzialni są za moją fascynację (a w ich personalnych przypadku –za obsesję) w dziedzinie łyżwiarstwa figurowego

Moja przygoda z maniakalnym interesowaniem się tym sportem rozpoczęła się od Lillehammer (najpiękniejsze igrzyska!), kiedy to zobaczyłam Katię i Sergieja, jadących do „Sonaty Księżycowej”. Jeśli fanatycy czytelnictwa czy filmu mogą mówić o filmie czy książce „życia”, ja czuję się usprawiedliwiona, stwierdzając, że „moim programem łyżwiarskim życia” jest właśnie program Rosjan do muzyki Beethovena (co by nie mówić teraz o Zujewej, kiedyś była z niej kreatywna bestia – stworzyła dla Katii i Sergieja kilka przepięknych programów). Byłam wstrząśnięta (no, „wstrząśnięta” to eufemizm, wstrząśnięta to jestem teraz, gdy minęło 18 lat :D, wtedy byłam po prostu osłupiała), gdy Sergiej zmarł i to, co teraz oceniam dość negatywnie (grafomańska książka Katii, multum wywiadów, film paradokumentalny powstały na podstawie książki), wtedy stanowiło balsam na moje skołatane nerwy, a raczej: przyczynek do kolejnego zalewania się łzami przy komputerze :D Ba, do dziś czasem uronię łezkę… Na Walley’u w swoim czasie rozgorzała dyskusja na temat niedojrzałości i ogólnych wad Katii. Nie, nie będę jej bronić, ale napiszę to wyraźnie: starannie rozdzielam życie prywatne od zawodowego Ekateriny i to, jakim jest (lub raczej: to, jakim przypuszczamy, że jest)człowiekiem w żaden sposób nie rzutuje na mój odbiór jej jako łyżwiarki. Zapożyczę określenie od Kasi i tak, jak ona o Oksanie, ja powiem o Katii: ta kobieta również cała JEST łyżwiarstwem i nigdy nie ukrywała, że uprawianie sportu było dla niej ważniejsze od macierzyństwa czy życia uczuciowego. Pasowałoby to do teorii, zgodnie z którą łyżwiarstwo figurowe zbliżone jest do sztuki, bo tak przecież zachowują się też czasem artyści – są egoistyczni, nieomal egotyczni, i nie liczy się dla nich nikt ani nic poza realizowaniem własnej pasji.
Myślę, że dwukrotni mistrzowie olimpijscy i czterokrotni mistrzowie świata reklamują się sami, więc pozwolę sobie wrzucić tylko kilka naj-naj-naj linków:
1. Zawsze najpiękniejsza - "Sonata Księżycowa" (link do programu z ME, bo ich zwycięstwo w Lillehammer było dyskusyjne - dla innych, nie dla mnie, fanatycy nie muszą być obiektywni :P)
Moonlight Sonata
2. Majstersztyk Zujewej.
Vocalise
3.
Jeden z ostatnich wspólnych programów.
4.
Wyciskasz łez, niszczyciel, harlekin na lodzie :P
5.
Comming-out z Ilią. Piękny i metaforyczny.
6.
Ulubiony montaż do ulubionej muzyki.
Oczywiście - mogłabym tak w nieskończoność...
